Tak jak pisałam wczoraj - dzisiaj mam dla was drugiego fotogenicznego grzyba. :)) Pamiętam jaką miałam frajdę podczas ich "charakteryzacji". ;D
A już w poniedziałek część dalsza autostopowania z Pauliną i Arturem! Hadżorucjun - znaczy do widzenia!;)
niedziela, 28 października 2012
sobota, 27 października 2012
Substytut posta z Armenii. ;)
Udało mi się w tym tygodniu dodawać jednego posta dziennie,ale nie udało mi się jednak przygotować postów na weekend. Aby nie pozostawić Was samych sobie postanowiłam podrzucić Wam moje wesolutkie grzybki sfotografowane w zeszłym roku. Skoro już nawet do Armenii zawitała jesień. ;)
Dziś jeden, a jutro drugi. ;) Miłego weekendu!
Dziś jeden, a jutro drugi. ;) Miłego weekendu!
piątek, 26 października 2012
Autostopowo - Etchmiadzin.
czwartek, 25 października 2012
Więcej zdjęć niż tekstu - Tbilisi. :)
Wreszcie nadszedł czas, by podsumować mój 4 dniowy wyjazd do Tbilisi. Jak już zdążyłam Wam napomknąć - za dużo to ja się nie nazwiedzałam, bo ograniczało mnie (aczkolwiek w miły sposób) szkolenie dla wolontariuszy EVS. Zdążyłam jednak wiele razy przyglądać się wieży telewizyjnej, która w nocy jest tak podświetlona, że nie można jej przeoczyć.

środa, 24 października 2012
W Armenii jesień...
Niestety, po wielu wspaniałych słonecznych dniach do Armenii również zawitała jesień. Objawia się to głównie tym, że Ormianie noszą grube swetry przy temperaturze 17-20°C i patrzą na mnie dziwnie, gdy czasem zdarzy mi się jeszcze ubrać sandały.^^ Ostatnio nawet moja współpracownica zapytała się mnie, czy w Polsce apteki w ogóle jakoś prosperują, bo jeśli każdy ma taką odporność jak ja to ona szczerze w to wątpi... Hmm.. Nie chce mi się już powtarzać, że przez ostatnie dwa wakacyjne miesiące w Polsce, byłam niezmiernie szczęśliwa, gdy słońce wyszło zza chmury chociaż na chwilkę i że taka temperatura, jaką mamy teraz to dla mnie naprawdę nie powód do chodzenia w polarze. ^^
No cóż, ale tak jak w tytule "w Armenii jesień..." więc fasola już spada z dziwacznych drzew...
No cóż, ale tak jak w tytule "w Armenii jesień..." więc fasola już spada z dziwacznych drzew...
wtorek, 23 października 2012
Wieczorek wielokulturowy. ;)
W ostatni wieczór naszego treningu w Tbilisi mieliśmy okazję
wziąć udział w spotkaniu multikulturowym, które przygotowała inna grupa,
przebywająca w naszych hotelu z powodu jakiejś dziwnej konferencji, o której za
wiele nie wiem. Wiem jednak, że ludzie w tej grupie byli bardzo sympatyczni i
wiedzieli, jak należy się bawić. :) Wieczór polegał ogólnie na tym, że przygotowano kilka stanowisk z jedzeniem i
napojami, reprezentującymi różne kraje. Dodatkowo mieliśmy okazję usłyszeć dwie
słynne piosenki z danego państwa – jedną tradycyjną, a drugą taką bardziej na
czasie. J
Jak widać na poniższym zdjęciu, w grupie konferencyjnej byli przedstawiciele
Litwy, Łotwy, Włoch, Armenii, Gruzji,
Ukrainy, Mołdawii i Niemiec (niektórych flag nie ma, ale może po twarzach poznacie
^^ :) ).
poniedziałek, 22 października 2012
Przez gruziński do serca...
Kocham Cię – nasze piękne polskie wyznanie, mimo iż znaczy
wiele, to wygląda tak prosto… Zwłaszcza na tak ważnej w podstawówce walentynce
napisane normalnie nie robiło wrażenia.:) Starym dobrym trikiem było zamienienie kropeczki nad "i" w serce, lub
zaokrąglenie „ramion K” by przypominały serce… ach, trzeba się było czasami
namęczyć, by efekt był zadowalający…
A Gruzini? Cóż, oni nie mają takich
problemów, bo każde ich zapisane słowo wygląda jak wyznanie miłości. :) Sami popatrzcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)