piątek, 19 października 2012

Ogloszenie ;)

Od przyszlego poniedzialku juz na pewno, na pewno rusze z duza iloscia postow! Nie mam wyjscia, bo jesli ciagle bede utrzymywala takie opoznienie, to  Armenie bede wam opisywala jeszcze ze 2miesiace po moim powrocie do Polski. :))

Milego weekendu i nie zwracajcie uwagi na brak polskich znakow. ^^
;o))

Super Supra!

Z tego co nam powiedział Giorgi - Gruzin, przedstawiciel organizacji SALTO, goszczącej nas w Tbilisi, tak jak Amerykanie nie mogą sobie wyobrazić tygodnia bez hamburgera, tak oni nie mogą świętować bez supry.
"Hmm... czyli to taki nasz rosół i schabowy w niedziele?" - pomyślała Dajana, zanim do końca dowiedziała się czym owa supra jest.  "Zaraz, zaraz, ale dlaczego nie khaczapuri, które jest rozsławione, jako gruziński przysmak, tylko jakaś supra jest tak ważna?" Odpowiedź na pytanie przyszła sama, gdy na koniec gry terenowej (o której pisałam w poprzednim poście) doszliśmy do wyznaczonej restauracji. Supra okazała się  nie być daniem, a całym przyjęciem. To znaczy, nazwą posiedzenia rodzinnego przy długim suto zastawionym stole. :) I ponoć to nie jest tylko na pokaz dla turystów, a prawdziwy wciąż żywy sposób świętowania. ;)

środa, 17 października 2012

OAT(s)!

Polka i Holender w Gruzji:)
OAT, czyli On-arrival training, jest tą częścią EVSu, w której udział musi wziąć każdy wolontariusz, w przeciwieństwie do Mid –term training, który przeznaczony jest dla wolontariuszy z projektami dłuższymi niż 6 miesięcy.  Generalnie taki trening ma na celu poszerzenie wiedzy wolontariusza na temat celów EVS i związanych z nim zasad oraz  podarowanie garści inspiracji, umocnienie go w przekonaniu, że to co robi jest wartościowe, czyli zmotywowanie go do lepszej pracy. Ponadto jest to świetna okazja do poznania innych wolontariuszy, którzy również są na początku swojej wolontariackiej drogi i mają podobne obawy/oczekiwania – o to, czym OAT jest moim zdaniem. ;) OAT zazwyczaj zrzesza osoby, które odbywają wolontariat w tym samym kraju, np. Holandii. W przypadku Kaukazu Południowego jest inaczej – OAT tu odbywa się najczęściej w Gruzji, a przybywają na niego zarówno gruzińscy wolontariusze, jak i armeńscy i azerscy. :)

poniedziałek, 15 października 2012

Przedstawieniowo! ;)

Nic nie wyszło z moich spokojnych planów na weekend i jak zwykle, całe dwa dni spędziłam poza domem. Wciąż nie mam przebranych zdjęć do postów z Gruzji, więc idę na łatwiznę i opowiem wam o tym, co wydarzyło się niedawno i do czego zdjęcia było o wiele łatwiej wybrać, bo na wszystkich dzieci wyglądają cudownie! :)

11 października w Yerevan State Puppet Theathre miała miejsce premiera przedstawienia, w którym udział brali podopieczni naszej organizacji. ;)) Główną bohaterką przedstawienia była pszczółka ( Elenka, 7l.), która uciekła ze swojego ulu, by zobaczyć świat. Podczas swojej podróży pszczółka kilka razy wpadała w tarapaty i poznała mnóstwo innych owadów, które opowiadały jej o swoim życiu. Koniec historii był taki, że pszczółka i tak uznała swój ul, za najlepsze miejsce do życia i powróciła do swoich, wzruszając swoją decyzją królową pszczół. :)

piątek, 12 października 2012

Ogłoszenie. ;)

Następne posty pojawią się dopiero w poniedziałek. Przeprowadziłam się do innego mieszkania i teraz internet mam tylko w pracy.:( Dlatego też, będę miała więcej czasu na pisanie notek i w następnym tygodniu będzie ich więcej. ;) Miłego weekendu!

PS Przyznać się, kto wyszukiwał mojego bloga pod hasłem " kupowanie karty sim w erywaniu dajana" ? Hyhy. ;D

poniedziałek, 8 października 2012

Uwaga! Opóźniony post z Gruzji zajechał na stację blog!

"Pojedziecie pociągiem. Nocnym. Tak będzie najlepiej się później rozliczyć." - brzmiał werdykt, dotyczący mojej i Martina podróży do Tbilisi. Komisja w składzie: prezes naszej organizacji Lusine i jej prawa ręka- Shousha, wydawała mi się wtedy bezlitosna, odczłowieczona.

"Jak oni mogą nas wysyłać w 9 godzinną podróż do Tblisi nocnym pociągiem?! Przecież to będzie straszna męczarnia!"- nie mogłam przeboleć ich decyzji.

środa, 3 października 2012

Miesiąc minął. Przyszły nowe wyzwania! ;)

Wiele osób jest pewnie zaskoczonych tematem dzisiejszej notki, bo raczej spodziewaliście się relacji z Gruzji, mnie jednak naszło na rozmyślanie. W związku z tym, że dzisiaj mija miesiąc, odkąd po raz pierwszy postawiłam stopę na armeńskiej ziemi, postanowiłam napisać coś o mojej sytuacji jako wolontariuszki, a nie jedynie turystki. ;)

Szczerze mówiąc, to wrzesień nie był miesiącem pracowitym. Okazało się,nie za bardzo mają tu dla mnie zajęcie, po tym jak cała organizacja (tydzień przed moim przyjazdem) przeniosła się z Vanadzoru do Erywania. :(

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...