wtorek, 30 kwietnia 2013

Chaczapuri i chinkali,czyli jak Dajana i Martin w Gruzji przetrwali. :)

Jak nietrudno się domyślić, budżet wolontariuszy bywa nieco ograniczony.A już  zwłaszcza, gdy wizytę w Gruzji odbywa się pod koniec miesiąca... wtedy trzeba się skrobać i kombinować. Gruzja jest jednak krajem łaskawym dla pusto-portfelowców, i choć ceny są tam wyższe niż w Armenii, to nie trzeba wydawać majątku żeby przeżyć. Oto kilka pomysłów na to, co można wrzucić na ząb.

piątek, 26 kwietnia 2013

Gruzja - à la poradnik turysty. cz.2 :)


Dzisiaj przyszedł czas na dalszą część tego, co zaczęłam ostatnio, czyli "Gruzji odrobinkę praktycznie". :)

4. Nie taki Gruzin straszny...
 Nie wiem jak Wam, ale mnie niestety Gruzja od małego kojarzyła się z krajem przestępców i ogólnym szeroko pojętym niebezpieczeństwem. Po raz pierwszy jako kilkulatka usłyszałam o niej za sprawą Grigorija z "Czterech pancernych". Choć Grigorij był swój chłop i o Gruzji mówił dobrze, to jednak serial był o wojnie i skojarzenia zostały...

środa, 24 kwietnia 2013

Gruzja odrobinkę praktycznie, czyli jak udało mi się przetrwać. Cz.1

http://highlander.ge/about-georgia/

Hej! 
Częstuję Was dzisiaj notką, a dokładnie jedną z trzech części, którą pozwoliłam sobie podzielić na punkty, by łatwiej się po niej „poruszało” potencjalnym gościom Gruzji (a tych w związku z tanimi lotami do Kutaisi ostatnio przybywa :) ).

 



piątek, 12 kwietnia 2013

Wołanie z Kurdystanu - Uśmiech za jedno "spas"

Halo, halo! Z tej strony feniks. ;)

Dzisiaj dość nietypowo ( a może i typowo, bo w tematyce "uszczęśliwiamy dzieci":)).
Zacznę od tego, że w marcu (tego roku) w Erywaniu, poznałam Olgę ( z Roszkiem) i Andrzeja - parę przesympatycznych, mocno kolorowych ludzi, którzy przez jakiś czas byli couchsurferami mojego znajomego Bartka. Widziałam się z nimi zaledwie kilka razy, ale nie okłamię was twierdząc, że wywarli na mnie duże wrażenie i zainspirowali mnie do pewnych działań. Gdyby moje losy potoczyły się trochę inaczej, może dzisiaj nie pisałabym tego postu w sprawie znajomych, a w sprawie "naszej", ponieważ wysoce prawdopodobne jest, że przyciągana m.in. pozytywną energią tej dwójki wybrałabym się z nimi realizować projekt "Uśmiech dla dzieci z Kurdystanu". Tak, tak, tak. Olga , Andrzej oraz kilku innych wolontariuszy angażują się teraz w pomoc dzieciom, przebywającym w obozie dla uchodźców z Syrii. Niestety dopadły ich problemy finansowe i szukają wsparcia. Więcej informacji można znaleźć tutaj, a znowu tutaj, można dołączyć do wydarzenia na facebooku. ;) Brakuje już niecałe 2 000 zł!

Damy radę? TAK! DAMY RADĘ!!!! :)
Oni są naprawdę cudowni!!! :))))))))

O akcji jest już głośno w mediach, pisano już o niej nawet w wyborczej ( i tu pozdrawiam Wandę, stałą czytelniczkę :))

wtorek, 9 kwietnia 2013

Tbilisi - Mid-term training dla wolontariuszy EVS oraz Georgian National Museum

Po zdecydowanie za długiej przerwie w blogowaniu, wreszcie udało mi się zebrać do kupy i wygrzebać z mojej pamięci co nieco jeszcze o grudniowej (!) wizycie w stolicy Gruzji. :) Mam nadzieję, że nie spisaliście mnie już na straty, bo zamierzam powstać jak feniks z popiołów. :) Miłej (choć krótkiej)  lektury!


czwartek, 14 lutego 2013

Ogłoszenie! ;)

Wszystkich, którzy wzięli udział w projekcie "Pocztówkowa Mapa Świata" proszę o wpisanie w komentarzu swojego adresu ( komentarze będą widoczne tylko dla mnie) - tym razem my będziemy rozsyłać uśmiechy! ;))))

piątek, 8 lutego 2013

Kutaisi - Tbilisi. Challenge accepted!

Wielu rzeczy z ostatniego pobytu w Gruzji już nie pamiętam, bo dawno temu to się działo. Jedno mi chyba tylko na zawsze zostanie w głowie - szalony kierowca, z którym ja i Martin mieliśmy okazję jechać autostopem. Na początku łapania stopa trochę się zdołowaliśmy, bo przez prawie godzinę nic się nie zatrzymywało,a chcieliśmy dojechać do Tbilisi przed zmrokiem. Jednak jak już nam się udało złapać auto, to nadrobiliśmy stracony czas w mgnieniu oka... Facet pruł nieprzerwanie 120km/h i więcej. Nie włączał kierunkowskazów,wpychał się ciągle na trzeciego i co chwilę odbierał telefon. Nawet ja- znany śpioch- nie byłam w stanie zasnąć w takich warunkach - bałam się zwyczajnie, że już się nie obudzę. ^^ A biedaczek Martin siedział z przodu...

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...